menu
DajemyRadę.pl / Mamo, kup mi!

Mamo, kup mi!

Zdrowie i Życie

Lody, wata cukrowa, dmuchany zamek, balonik z helem, piłka plażowa, przejażdżka kucykiem – przy każdym straganie dzieci próbują nas naciągać. W czasie urlopu okazji nie brakuje. Jak odmawiać dzieciom i dlaczego? Jak radzić sobie z dziecięcą frustracją z powodu „nie”?

Monika Banach
Monika Banach
psycholog i coach, Instytut Wspierania Rozwoju Osobowości

Trudno nie ulec dziecięcym prośbom. W końcu mamy urlop, możemy sobie pozwolić na więcej luzu. Jednak pod koniec wypoczynku z reguły okazuje się, że z drobnych wydatków uzbierała się potężna kwota, której brakuje nam w portfelu. Czy każdy z zakupów rzeczywiście był niezbędny? Jak być asertywnym rodzicem na wakacjach?

Rozmawiamy z psychologiem i coachem, Moniką Banach z Instytutu Wspierania Rozwoju Osobowości.

M.D. Wielu rodziców ma problem z tym, aby odmawiać swoim dzieciom. Dlaczego?

M.B. Jednym z głównych powodów naszych trudności z odmawianiem bliskim są emocje. To one utrudniają nam racjonalną i obiektywną ocenę sytuacji. Myślę, że często rodzice nie są świadomi tego, że gdy ustalają reguły i nie pozwalają na wszystko, robią dziecku przysługę. W dorosłym życiu nie dostajemy wszystkiego „na tacy”. Trzeba umieć skonfrontować się z odmową i uczyć tego również dzieci. Oczywiście rodzice są od tego, by zaspakajać ich potrzeby. Powinniśmy jednak szukać złotego środka między swoimi potrzebami, potrzebami dziecka i zdrowym rozsądkiem. 

M.D. Jesper Juul, znakomity duński terapeuta, mówi, że dzieci potrzebują naszego „nie” z miłości. Dlaczego tak ważne jest, aby czasami odmawiać dzieciom? 

M.B. To prawda. Dzieci potrzebują ramschematów, wtedy łatwiej im odnaleźć się w świecie. Pamiętajmy, że one, inaczej niż dorośli postrzegają otoczenie i uczą się zasad, które w nim panują. Nigdy nie są złośliwe, tylko sprawdzają, gdzie stoi znak „stop”. Wiele badań psychologicznych pokazuje, że dzieci, które potrafią odraczać gratyfikację (potrafią dłużej czekać np. na wymarzoną zabawkę), w dorosłym życiu osiągają więcej sukcesów osobistych i zawodowych.

M.D. ​Jakich słów używać, jak zwracać się do dziecka, aby usłyszało i zrozumiało nasze „nie”? 

M.B. Najważniejsza jest konsekwencjaspokój. Postawa agresywna, czyli krzyk, polecenia typu: „nie rusz tego” itp. będą wzbudzały w dziecku napięcie. Sformułuj zdanie tak, aby wyeliminować słowo „nie”. Zamiast mówić dziecku, czego ma nie robić, pokaż inny kierunek działania. Kolejnym, często popełnianym błędem jest powiedzenie „nie, bo ja tak mówię”. Dobrze będzie, jeśli wytłumaczymy dziecku powód naszej decyzji. Np.: „odmawiam ci kolejnego loda, bo martwię się o twoje zdrowie. Jeśli zjesz kolejną porcję, może rozboleć cię brzuszek i gardło”. 
Jeśli mamy uzasadnione obawy, że dziecko hipnotyzowane przez kolorowe reklamy i słodkości kolejny raz zmusi nas do wydania pieniędzy, przed wyjściem możemy ustalić pewnego rodzaju kontrakt. „Dziś na wydatki mamy X pieniędzy, nie możemy kupić wszystkiego, co ci się spodoba”. Można włożyć tę kwotę do oddzielnego portfela. Dziecko będzie obserwowało, jak pieniądze wymieniają się na przyjemności i jak… znikają. Cenną lekcją będzie ponoszenie konsekwencji podejmowanych decyzji. Dzięki temu już nawet 3–4-letnie maluchy mogą powoli uczyć się planowania i zarządzania dostępnym budżetem.

M.D. ​Jak radzić sobie z dziecięcą frustracją? Jak być asertywnym rodzicem?

M.B. Jeśli tylko się da, zachowaj spokój i wytrwaj do końca w swojej decyzji. Wytłumacz dziecku, dlaczego ją podjąłeś i konsekwentnie przeczekaj frustrację. W podejściu behawioralnym mówimy o wygaszaniu zachowań niepożądanych. Pocieszające jest to, że dziecko szybko orientuje się, że rodzic jest konsekwentny. Jeśli przetrwasz pierwszą burzę, kolejne ataki frustracji będą trwały coraz krócej, aż w końcu dziecko dojdzie do wniosku, że to się po prostu nie opłaca.

M.D. Rozpieszczone dzieci, zdaniem Juula, to wcale nie te, które dostają od rodziców za dużo tego, czego im naprawdę potrzeba (miłości, uwagi, czasu), ale te, które dostają za dużo tego, co wcale nie jest im potrzebne (zabawek, słodyczy, itp.). Stają się w ten sposób roszczeniowe, sfrustrowane, bardzo źle znoszą odmowę w każdej błahej sprawie. Czego nasze dzieci najbardziej potrzebują od rodziców na wakacjach? 

M.B. ​Potrzebują dokładnie tego, o czym wspomniałaś: miłości, uwagi, czasu. Dodałabym tu jeszcze stymulację do kreatywnej zabawy, która pobudzi ich wyobraźnię. Tablet i garść cukierków to tak naprawdę chwila spokoju dla rodzica, a nie potrzeba malucha. Piasek na plaży, kilka muszelek i kierownik budowy w postaci rodzica to cudowne, niezapomniane chwile dla dziecka. I to wystarczy. 

Rozmawiała Małgorzata Dawid-Mróz

DajemyRadę.pl