menu
DajemyRadę.pl / Nie bądź niedzielnym kierowcą!

Nie bądź niedzielnym kierowcą!

Bezpieczeństwo

Stereotyp wygląda tak: niedzielny kierowca to osobnik, na którego natknąć można się w dowolnym dniu tygodnia. Rzadko siada za kierownicą, niepewnie czuje się w ruchu drogowym, nie zauważa oznakowań, a kiedy na dobrze sobie znanej trasie z punktu A do punktu B natrafi na roboty drogowe — wpada w panikę, nie umie prędko wybrnąć z kłopotliwej sytuacji i zatrzymuje się na środku drogi.

Jak każdy stereotyp, także i ten ma w sobie niewiele prawdy i sporo przekłamań. To prawda, że niedzielny kierowca jeździ rzadziej, spokojniej, porusza się na ograniczonym terenie. Nie można jednak stawiać równości między kierowcą, któremu brakuje obycia i doświadczenia a tym, który jeździ nieprawidłowo i niezgodnie z przepisami.

Prawda jak zwykle leży po środku. Nie chcesz, aby przylgnęła do Ciebie łatka niedzielnego kierowcy, ale nie masz też potrzeby udowadniać na drodze, że jesteś kierowcą bombowca?

​Do dzieła!

Taka sytuacja… Trzymasz w ręku wymarzone prawo jazdy. Oczyma wyobraźni widzisz, jak jedyny dotychczas użytkownik domowego samochodu upycha kluczyki w najgłębszą kieszeń i opędza się od Ciebie jak od zarazy. Przecież nie wyda Ci samochodu na zatracenie! A powinien!

Dajemy radę:

Regularne prowadzenie samochodu to jedyna droga do tego, żebyś nie został niedzielnym kierowcą. Bo uzyskanie uprawnień do kierowania pojazdem, to dopiero początek. Reszta zależy od twojej determinacji. Jeśli natychmiast nie siądziesz za kierownicą, możesz zostać samochodowym analfabetą wtórnym. Nie warto! Zacznij mimo, że się boisz. Zacznij dlatego, że się boisz!

1. Nie proś znajomych o pożyczenie samochodu. Nie licz na to, że będą mniej krytyczni niż Twoi rodzice, współmałżonek czy partner. Stres spowodowany tym, że możesz uszkodzić cudzy samochód jest Ci do niczego niepotrzebny. Doskonal swoje umiejętności jeżdżąc tym samochodem, z którego zamierzasz korzystać na co dzień.

2. Jeśli bardzo się boisz, poproś kogoś, kto jeździ już długo, aby Ci towarzyszył. Pamiętaj jednak, że współpasażer to nie instruktor jazdy – nie ma do dyspozycji dodatkowego hamulca i jego możliwości ingerowania w Twoje działania są mocno ograniczone. Jeśli spowodujesz kolizję/wypadek, Twoje tłumaczenia, że tylko sobie trenowałeś nie przekonają policji.

3. Naklej na szybie zielony liść. To znak dla innych kierujących, że nie jesteś krążkownikiem szos. Nie wstydź się — bezpieczeństwo jest ważniejsze.

4. Nie nabieraj nawyku jeżdżenia na pamięć, w nadziei, że trasa, którą opanujesz zawsze będzie taka sama i przejedziesz ją „z zamkniętymi oczami”. Wystarczą roboty drogowe; rozkraczony na środku pasa samochód, który złapał gumę; oznakowana pachołkiem dziura w jezdni i… stracisz rezon. Przyjmij zasadę: każdego dnia próbuję dojechać w to samo miejsce inną drogą.

5. Jeśli jakiś manewr sprawia Ci szczególne trudności, ćwicz go do upadłego. Zacznij w godzinach, kiedy natężenie ruchu jest niewielkie, nie będziesz się dodatkowo stresować. Jeśli masz kłopot z ruszaniem pod górkę — wybieraj trasy, na których musisz ten manewr wykonać. Boisz się parkować pod supermarketem — pojedź rano na zakupy i wybierz miejsce parkingowe między samochodami. Ruch jest wtedy niewielki, możesz sto razy poprawić ustawienie auta. Przeraża Cię jazda ciasnymi uliczkami centrum — objedź je wszystkie, kiedy większość ludzi jest w pracy. Dało się? Dało.

6. Teraz pora, abyś zaczął jeździć także w czasie większego i coraz większego natężenia ruchu. Jeśli liczysz na to, że zawsze będziesz sam na drodze, to się przeliczysz. Pamiętaj o zasadzie ograniczonego zaufania i naprzód. Umiejętność jazdy w korkach to jedna z cenniejszych umiejętności, kiedy się mieszka w mieście. Wciąż przeraża Cię wizja gasnącego silnika? W zakorkowanym centrum zaczniesz panować nad samochodem szybciej, niż Ci się wydaje.

7. Nie rezygnuj z jazdy samochodem także podczas złej pogody. Przecież między innymi po to robiłeś prawo jazdy, żeby nie moknąć i nie marznąć. Jedź wolniej, ostrożniej, ale jedź! Pierwsza zima da Ci do wiwatu, ale kolejna nie będzie Cię już przerażać. Leje? To świetnie! Włącz radio, skoncentruj się i w drogę.

8. Nie unikniesz stłuczki, zadrapania samochodu. Nie nastawiaj się na to, że akurat Ciebie to ominie. Nie ominie. Ale to trening czyni mistrza. Wsiadaj i jedź. Aż pewnego dnia poczujesz, że właściwie to samochód jedzie sam — Ty go tylko prowadzisz. Jak w tańcu.

DajemyRadę.pl