menu
DajemyRadę.pl / Nie musisz być biednym studentem!

Nie musisz być biednym studentem!

Finanse

Sesja, egzamin goni egzamin, zaliczenie za zaliczeniem, a w portfelu robi się pustka. Widoki na stypendium — dopiero w nowym semestrze, widoki na pieniądze od rodziców… po egzaminach, widoki na pensję — no cóż… Drogie jest życie studenta.

​Da się związać koniec z końcem! 

Nie będziemy jednak narzekać, bo nawet w kiepskiej sytuacji można wszystko zaplanować tak, by udało się związać koniec z końcem. Trzeba myśleć strategicznie o swoim portfelu. Studia to specyficzny moment w życiu, a w dzisiejszych czasach coraz trudniej przeżyć… żywiąc się beztroską młodością. Mijają zresztą szybko, warto myśleć o tym, co po nich, a to wcale nie napawa huraoptymizmem. 

​Miejsce na rynku pracy

Kondycja finansowa polskich studentów nie jest tematem często pojawiającym się w mediach. Ta ważna dla naszego społecznego rozwoju grupa należy od lat do najbiedniejszych w Europie. Z dostępnych zestawień wynika, że 3–4 lata temu przeciętny polski student otrzymywał około 79 euro stypendium, podczas gdy np. Norweg — prawie 1800 euro. Sytuacja się nie poprawiła, nowych danych na razie nie widać, a studenci walczą nie tylko o swój codzienny budżet, ale też o swoje miejsca na rynku pracy.

Póki co nie mają jednak złudzeń co do swoich na nim możliwości, zdają sobie sprawę, że więcej rynek pracy im nie zaoferuje, stąd smutny realizm i niska, na tle studentów z innych krajów, samoocena. Na to składa się oczywiście wiele czynników, poczynając od sytuacji gospodarczej, po niedostosowanie programów nauczania do wymogów rynku. 

​Biedni studenci — niskie oczekiwania 

Machnięcie ręką? Nie. Pragmatyzm? Tak. Polscy studenci ciężko pracują, w wielu wypadkach za bardzo niskie stawki, a czas poza pracą wykorzystują coraz lepiej na naukę, rozwój i zdobywanie kolejnych kwalifikacji z nadzieją, że po studiach będą pracowali w zawodzie. A jeśli nie w zawodzie, to przynajmniej godnie i w ciekawym miejscu, które zapewni im dalszy rozwój.

​Studiują, a portfel świeci pustkami

Budżet studencki najczęściej zasilają rodzice, oczywiście w zależności od możliwości. Stypendia nie są dla wszystkich, trzeba być albo bardzo dobrym, albo spełniać określone socjalne warunki. To nie wyczerpuje jednak listy możliwości — wiele firm bądź instytucji uruchamia programy stypendialne dla młodych ludzi, ale znowu, trzeba być bardzo dobrym i zorientowanym w takiej ofercie.

Najczęściej więc studenci muszą dorabiać. Ci, którzy studiują dziennie, mogą liczyć na pracę dorywczą w weekendy. Nie jest to duży zastrzyk gotówki do portfeli, ale zawsze coś. Studiujący zaocznie lub wieczorowo są bardziej elastyczni w pracy, ale też więcej wysiłku muszą włożyć w samodzielne studiowanie. Nie ma tu złotego środka, a utrzymać się trzeba. To jedna z najciężej pracujących grup społecznych! Nauka to przecież wcale niełatwa praca.

41 proc. polskich studentów podejmuje pracę w trakcie nauki. Większość z nich (69 proc.) to studenci kierunków zaocznych.

dane GUS

​Wpływa i wypływa

Wpływy do studenckiego budżetu nie są więc duże, a wydatki — owszem. Zdarza się, że kwota, która wpływa, wcale relatywnie niska nie jest, ale to wydatki decydują o kondycji studenckiego portfela. Jeśli mieszka się z rodzicami i studiuje w tym samym mieście, sprawa jest prostsza, ale gdy trzeba się utrzymać poza domem, wszystko się komplikuje. 

​Ważne doświadczenie

Jednak takie studenckie doświadczenia, mimo wszystko, są dla młodych ludzi pozytywne, bo wyrabiają umiejętność radzenia sobie w trudnej sytuacji, zmuszają do bycia pragmatycznym (patrz wyżej!) i przewidującym. A to dziś bardzo ważne i cenne. Nie ma więc co się załamywać, trzeba brać sprawy w swoje ręce i myśleć o nich również w kontekście tego, co będzie. 

​Analiza budżetu i zarządzanie czasem

Najpierw jednak analiza tego, co jest (albo czego w portfelu nie ma) i dołóżmy do niej jeszcze jeden ważny czynnik – czas. Umiejętne zarządzanie sobą w czasie pozwoli nam określić priorytety i wybrać to, co przyniesie nam pożądane efekty. Dorywcza praca czy kolejny fakultet? Szybki zastrzyk finansowy czy umiejętność, która przełoży się na możliwość zdobycia stypendium lub wymarzonej pracy? No właśnie, czas i pieniądz idą ze sobą w parze na drodze do realizacji celów.

Budżet przeanalizowany, wpływy podliczone? To teraz trzeba policzyć koszty stałe i pomniejszyć o nie nasze wpływy. Bądźmy tu skrupulatni, nie kończmy zadania w połowie stwierdzeniem, że jakoś to będzie. Jeśli coś zostanie, niech to będzie rezerwa, ewentualnie część może stanowić budżet na rozrywkę. 

Ważne, by nie starać się dorównywać tym, którym na roku powodzi się lepiej, na wyrost dostosowując się do wszystkich panujących w grupie trendów. Mały budżet to czasem konieczność pójścia pod prąd, ale może właśnie z tego warto uczynić trend? Znalezienie swojej „niszy” to świetny pomysł na wizerunek, a przecież nikt nie musi wiedzieć, że za tym kryją się skromne możliwości finansowe.

Dajemy radę:

Aby brak gotówki nie zaskoczył Cię w połowie miesiąca, ustal dzienny limit wydatków. Jak to zrobić? Od Twoich comiesięcznych wpływów odejmij wszelkie koszty stałe oraz planowane wydatki. To, co zostanie podziel przez liczbę dni w miesiącu. Tyle będziesz mógł wydać każdego dnia. Jeśli dobrze zaplanowałeś budżet, rzetelnie policzyłeś koszty stałe (mieszkanie/ akademik/ pokój, dojazdy, telefon, Internet, zakup jedzenia i środków czystości) i zaplanowałeś wydatki jednorazowe (ubezpieczenie, zakup ubrań i podręczników), a pozostała kwota jest zaskakująco wysoka, warto pomyśleć o oszczędzaniu. 

Utrzymanie dyscypliny finansowej wcale nie jest łatwe. Pokus wokół nas przybywa, a oszczędzanie nie nalezy do najłatwiejszych. Warto jednak odłożyć coś na czarną godzinę. Nie jest przecież powiedziane, że pracę uda się znaleźć błyskawicznie, nie zawsze też wszystko idzie zgodnie z planem, a nawet niewielka poduszka finansowa pozwoli zamortyzować ewentualne potknięcia.

DajemyRadę.pl