menu
DajemyRadę.pl / Pierwszy raz na nartach

Pierwszy raz na nartach

Podróże

Postanowiła wyjechać na urlop. I tym razem nie wybierze się do Egiptu ani Turcji. Ani Tunezji! Nie będzie się smażyła na słońcu, by po powrocie z dumą prezentować opaleniznę. Postanowiła, ekscentrycznie, że wybierze się zimą na urlop zimowy. Pojedzie tam, gdzie jest dużo śniegu (podobno w górach słońce też pięknie opala).

Julia. Lat 26 (niby przed trzydziestką, ale przecież ledwie po dwudziestce!). Singielka (i dobrze jej z tym). Początek grudnia.

Od dłuższego czasu irytowało ją, że wszyscy znajomi opowiadają o snowboardzie, deskach, strojach narciarskich, goglach… A ona? Ona nigdy nie miała na nogach nart, ani snowboardu, a kombinezon ostatni raz założyła mając 10 lat.

Znajomi dali Julii kilka użytecznych rad: na co zwrócić uwagę kupując strój narciarski i gogle. Poradzili również, by nie inwestowała w sprzęt – może go przecież wypożyczyć. Julia też dała radę… wydać połowę pensji w jeden dzień, bo skorzystała również z porad na forach internetowych, które w ramach lunchu namiętnie w pracy przeglądała! Ale była szczęśliwą posiadaczką: różowych spodni i kurtki oraz różowych rękawiczek i czapki, a także porządnych pomarańczowych gogli (różowych nie było).

Wykupiła z koleżankami tygodniowy pobyt w prześlicznym (na zdjęciach) pensjonacie w Białce Tatrzańskiej. Obawiała się nieco tego wyjazdu, śniegu, gór i nart. Wiadomo – pierwszy raz. Postanowiła wykupić sobie ubezpieczenie – bo jak doczytała (czasami jednak Internety nie kłamią) naprawdę warto o tym pomyśleć. I nieważne, że w jej mniemaniu wybierała się z dziewczynami na wyjazd niezorganizowany. Jak się okazało – każdy wyjazd do pensjonatu, hotelu jest wyjazdem zorganizowanym – oczywiście trzeba mieć rachunek z miejsca zakwaterowania. Była przekonana, że ubezpieczać się należy tylko wtedy, gdy wyjeżdża się z biurem podróży. Człowiek uczy się całe życie, nawet przed trzydziestką! Na ubezpieczenie namówiła dziewczyny. Dziewczyny wykupiły polisę podróżną z pakietem rozszerzonym o rekreacyjne uprawianie narciarstwa lub snowboardu na oznakowanych trasach. 

Dajemy radę:

Na stoku zawsze w kasku – bez względu na wiek i umiejętności!

W Białce pogoda dopisała, pensjonat okazał się ładny również w realu. Warunki do jazdy były doskonale, a Julia pięknie prezentowała się na stoku… Umówiła się z instruktorem narciarskim na pierwszą lekcję. Najpierw trochę suchej zaprawy, potem wspólnie wypożyczyli odpowiedni dla Julii sprzęt i kask (co prawda nakaz jazdy w kasku dotyczy dzieci do 16. roku życia, ale instruktor zastrzegł, że bez kasku uczył nie będzie – w kasku jest po prostu bezpieczniej!).

Julia starała się jak mogła, ale narty jakby żyły własnym życiem... Po którejś lekcji postanowiła trenować dalej, z duszą na ramieniu stanęła na stoku,  założyła jedną deskę, drugą i… reszty nie pamięta. Ocknęła się w szpitalu. Pochylał się nad nią przemiły lekarz, który wyjaśnił, że miała zderzenie z innym narciarzem. Przypadek na nartach dość częsty, będący przyczyną złamań, ale gdyby Julia tak gwałtownie nie hamowała… Co za pech! No tak, już pamięta – gogle chciała poprawić. Mimo to lekarz pogratulował jej przezorności (była przecież ubezpieczona!) i pochwalił jej rozsądek (miała na głowie kask).

Julia postanowiła skontaktować się z ubezpieczycielem. Zadzwoniła na infolinię i dowiedziała się, że poza standardowym zwrotem kosztów leczenia, ubezpieczyciel pokryje koszt niewykorzystanego karnetu na zjazdy (karnet był wykupiony na 7 dni z góry). Miała też możliwość uzyskania zwrotu kosztów naprawy zniszczonego sprzętu (na szczęście, wypadek nie był aż tak groźny i poza kilkoma rysami na kasku nic nie było uszkodzone). Zaoferowano jej również organizację transportu do domu – postanowiła skorzystać z tej możliwości. Przed koleżankami jeszcze cały tydzień dobrej zabawy, a ona – zamiast oglądać góry przez okno kwatery – poogląda zimowe sporty w telewizji.

DajemyRadę.pl