menu
DajemyRadę.pl / Podsumowanie sezonu biegowego

Podsumowanie sezonu biegowego

Zdrowie i Życie

W parkach, na ulicach, na ścieżkach tłumy biegaczy. Wypełniony kalendarz imprez biegowych. Z Markiem Troniną, dyrektorem PZU Maratonu i Półmaratonu Warszawskiego, podsumowujemy sezon biegowy.

Marek Tronina
Marek Tronina
Dyrektor PZU Maratonu i Półmaratonu Warszawskiego

A.D. Startowanie w maratonach stało się ostatnio modne. Polska się rozbiegała?

M.T. Stanowczo tak. Na ścieżkach robi się gęsto, ale to nie znaczy, że nie może być nas jeszcze więcej. Nie ma limitów, im więcej osób biega, tym lepiej! W ostatnim 36. PZU Maratonie Warszawskim – w biegu na piątkę i na pełnym dystansie – wzięło udział 11 tysięcy osób. Pobiegło też półtora tysiąca dzieciaków.

A.D. W tym roku w maratonie pobiegło więcej osób niż w poprzednich latach?

M.T. I tak, i nie. Biega więcej osób, jest coraz więcej imprez biegowych, więc zainteresowanie nimi się rozkłada. W ciągu dekady 22-krotnie zwiększyło się zainteresowanie Maratonem Warszawskim. To najstarsza impreza biegowa na tym dystansie w Polsce i jedna z najdłużej organizowanych w Europie. W Warszawie są teraz dwa maratony i dwa półmaratony. W Polsce dużych imprez jest kilkaset. Jest w czym wybierać, a ludzie chętnie szukają nowych tras. Uprawiają tzw. turystykę maratonową. Wyjeżdżają, łączą przyjemne z przyjemnym: urlop, relaks z bieganiem. Sam zresztą tak robię. To fantastyczny, nowy trend na całym świecie. My, organizując PZU Maraton i Półmaraton Warszawski, stawiamy na jakość. To ogromna satysfakcja patrzeć, jak ludzie kończą bieg zadowoleni.

A.D. ​Czy znajdą się osoby, które od początku biegają w Maratonie Warszawskim?

M.T. Tak, jest kilka takich osób, które zaczynały przygodę z maratonem ponad 30 lat temu. Dziś to ludzie w wieku od ok. 50 do 70 lat. Najstarszy maratończyk w tym roku miał 78 lat.

A.D. ​Który z maratonów według pana był najpiękniejszy, najważniejszy?

M.T. Dla każdego jego własne przeżycia są najważniejsze. Dla jednych najpiękniejszy maraton to ten, w którym udało się zrobić życiówkę, a dla innych przeżyciem jest sam start. Nie ma jednej odpowiedzi.

A.D. ​No właśnie – życiówki. Czas przebiegnięcia maratonu bardzo się skraca. Teraz to dwie godziny. Jak pan ocenia sportowy poziom imprezy?

M.T. Dwie godziny z minutami to czas ze ścisłej czołówki. Taki rezultat nie przekłada się jednak na wynik ogólny. Im więcej biegaczy, tym niższy poziom sportowy. Z roku na rok pod tym względem jest gorzej. Proszę spojrzeć na zdjęcia z maratonów sprzed 25 lat. Biegacze byli szczupli! Teraz na starcie jest sporo osób z nadwagą. Siłą rzeczy biegną wolniej. I bardzo dobrze, że biegną! Proszę mnie źle nie zrozumieć: im więcej osób biega, tym lepiej. Jednak to, że poziom sportowy takiej imprezy się obniża, jest wynikiem naszego stylu życia. Ruszamy się mniej. Dom, praca, samochód. Mało czasu wolnego i niezdrowa dieta. Ile pani ma lat?

A.D. 37.

M.T. ​Ile czasu poświęca pani na sport? Proszę szczerze.

A.D. ​Relatywnie niewiele, po prostu nie mam czasu. Praca, dom, dzieci…

M.T. No właśnie. Dlatego cieszę się, że jednak wiele osób znajduje czas, by oderwać się od biurek i regularnie biegać! W 1986 r. mistrz Polski przebiegł maraton w ciągu 2 godzin i 15 minut. Wówczas około 45 osób było w stanie osiągnąć podobny czas. Dziś w granicach dwóch godzin w Polsce może pobiec około 10 osób! Nastąpił wyraźny regres sprawności fizycznej, zwłaszcza w Europie i Stanach Zjednoczonych. Doskonale biegają Etiopczycy i Kenijczycy. 

A.D. Czy ma pan jakieś wskazówki dla tych, którzy jeszcze nie zaczęli?

M.T. Mam jedną ważną refleksję. Przestańmy się bać wysiłku. Sportu nie wolno traktować jak „dopustu Bożego”. Do biegania nie potrzeba specjalistycznego sprzętu! Wystarczy mieć buty i ćwiczyć własne ciało. Nie bójmy się kontuzji. Strach przed nimi może niepotrzebnie ograniczać. Nie szukajmy wymówek. Biegajmy!

Rozmawiała Agnieszka Durska

DajemyRadę.pl