menu
DajemyRadę.pl / Uważaj na pieszych. To mogą być Twoi bliscy!

Uważaj na pieszych. To mogą być Twoi bliscy!

Bezpieczeństwo

Gdyby właśnie teraz ankieter zapytał Cię, jak jeździsz i jakim jesteś pieszym, zapewne odpowiedziałbyś, że jako pieszy i kierowca zachowujesz się bezpiecznie. Tylko czy aby nie mijasz się z prawdą?

Po drodze do pracy odwoziłeś syna do szkoły. Zwolniłeś, a na pasach przy szkole przepuściłeś dzieciaki. Koledzy Twojego Michała, znasz ich wszystkich. Potem spojrzałeś na zegarek, późno. Jak tylko wyjechałeś ze swojego osiedla, dodałeś gazu. Przejechałeś pomarańczowe, no cóż, ten na sąsiednim pasie też, zresztą pierwszy wjechał. Otrąbiłeś rowerzystę, choć jechał prawidłowo. Tylko, dlaczego Twoim pasem?! Na przejściu dla pieszych nie zwolniłeś, przecież ludzie się do niego dopiero zbliżali! Nie było miejsca przy firmie, stanąłeś dalej. Wbiegłeś na jezdnię w miejscu niedozwolonym, ale to była najkrótsza droga do pracy. Czy to jest bezpieczne zachowanie na drodze?​

Tylko 48 proc. kierowców deklaruje, że zdejmuje nogę z gazu przed przejściem dla pieszych. W rzeczywistości, robi to zaledwie 29 proc.! Owszem, gdy kierowcy wiedzą, że w okolicy mogą być ich bliscy, jeżdżą wolniej – 15 proc. z nich znacząco zwalnia. Z kolei aż 27 proc. pieszych nie rozgląda się przed pasami. Nawet 74 proc. zdarza się przechodzić w niedozwolonych miejscach. Mimo to, 88 proc. kierowców i 90 proc. pieszych deklaruje, że są współodpowiedzialni za to, co dzieje się na drodze* i że zachowują się bezpiecznie. O wyjaśnienia tych rozbieżności poprosiliśmy Andrzeja Markowskiego, psychologa ruchu drogowego.

P.D. Dlaczego mówimy, że zachowujemy się na drodze bezpiecznie, a w rzeczywistości jest inaczej?

A.M. Różnice wynikają z tego, że identyfikujemy się z wykonywaną rolą. Jako piesi czy kierowcy mamy określone prawa. Zaczynamy je, więc egzekwować, a często nawet przekraczać. Wydaje się nam przy tym, że jesteśmy uprzywilejowani. Dlatego często rywalizujemy z innymi uczestnikami ruchu, przyjmujemy postawę dominującą. Wynika to z faktu, że nie jesteśmy pewni swej pozycji w hierarchii społecznej, więc chcemy ją koniecznie potwierdzić tam, gdzie o takie potwierdzenie najłatwiej – na drodze. Boimy się ośmieszenia i tego, by inni nie uznali nas za słabszych. To błąd! 

Andrzej Markowski
Andrzej Markowski
psycholog ruchu drogowego

 Zamiast rywalizować, współpracujmy. Ustępowanie na drodze nie jest oznaką własnej słabości! W wielu wypadkach też pozwala uniknąć korków i nerwów z tym związanych. Ustępując nie narażamy się na złość czy agresję ze strony pozostałych osób na drodze. 

Andrzej Markowski (psycholog ruchu drogowego)

P.D. Jednak współpraca jest trudna, bo nasza samoocena nie jest najlepsza, gdy ustępujemy innym na drodze. Jak to się ma do chęci dominacji?

A.M.  Ustępując pokazujemy, że umiemy sami świadomie kontrolować swoje zachowania. Ograniczamy egzekwowanie swoich praw wobec innych. Nie narzucamy innym swojej woli, współpracujemy. I w ten sposób odzyskujemy poczucie własnej wartości, nasza samoocena wzrośnie! 

P.D. Kto najczęściej łamie przepisy?

A.M. Wskazałbym cztery typy osób najczęściej łamiących przepisy: Mad Max, Wychowawca, Słodka Idiotka i Odreagowujący Lęki.
Mad Max za kierownicą auta lub roweru w ogóle nie uwzględnia praw i interesów innych uczestników ruchu. Myśli tylko o sobie, a innych traktuje jak wrogów.
Wychowawca nie toleruje błędów u innych, nawet tych popełnionych nieumyślnie. Próbuje za nie karać. Najczęściej wszystkich uważa za baranów. „Naucza” innych, np. zajeżdżając drogę i zwalniając przed tymi, którzy jechali według niego za wolno.
Kolejny typ to Słodka Idiotka. Określam tak osoby, które upierają się, że nieświadomie popełniły jakiś błąd, nigdy nie przyznają się do winy, choć często z premedytacją łamią przepisy dla własnej wygody czy korzyści.
Natomiast Odreagowujący Lęki to ten, który korzysta z pozornej izolacji i poczucia bezpieczeństwa, jakie daje wnętrze auta, by właśnie odreagować własne stresy kosztem innych.

P.D. Jak najskuteczniej porzucić nawyki i zmienić niebezpieczne postępowanie, by nie być jednym z wymienionych wyżej typów?

A.M. Starajmy się nie reagować na zaczepki innych i nie wywołujmy konfliktowych sytuacji. Przyjmijmy postawę asertywną, kierujmy się zasadą, że wszyscy w ruchu są tak samo ważni. Patrzmy na innych z sympatią, uśmiechem. Ludzie chętniej przepuszczą kogoś miłego i pogodnego, niż ponuraka o zaciętym wyrazie twarzy. Zwalczmy strach przed własną uprzejmością.

P.D. ​By było bezpieczniej na drodze, wystarczy być miłym?

Wystarczy być miłym na
drodze, by było bezpieczniej?

A.M. ​To już bardzo wiele, tak! Bądźmy też krytyczni wobec siebie oraz wobec schematów, zachowań i poglądów innych. Podchodźmy do nich sceptycznie, sami wyciągajmy wnioski. Taka postawa ułatwia zrozumienie wielu sytuacji na drodze i nie tylko, a to z kolei pomaga racjonalnie się zachować.

P.D. Czyli: analizujmy swoje zachowanie na drodze, będziemy lepszymi kierowcami?

A.M. Dzięki temu unikniemy sytuacji, w których naśladujemy złe zachowanie innych.  Przykładowo, gdy widzimy, jak ktoś wymusza pierwszeństwo, nie zachowujmy się tak samo. Mówienie sobie "skoro jeden może, to ja też będę w ten sposób ustalać hierarchię" to błąd. Przecież to regulują przepisy ruchu drogowego! Nie usprawiedliwiajmy się tak ze złego zachowania. I nie mówmy też: „te światła są za krótkie” albo „ten znak niepotrzebnie tu stoi, przecież nie ma dużego ruchu”. 

P.D. Co jeszcze sprzyja zmianie nawyków na drodze na pożądane i bezpieczne?

A.M. Pochwały! Szybko zapominamy o nagannych zachowaniach, ale dobrze pamiętamy te, za które nas ktoś pochwalił. Doceniajmy więc sami siebie za to, co dobrego wydarzyło się na drodze. 

Proponuję po każdej skończonej trasie zrobić krótką analizę: przypomnieć sobie, policzyć, ile przejść dla pieszych przejechaliśmy bez zwolnienia? Ile skrzyżowań po drodze do pracy „przecięliśmy” na pomarańczowym, a przed iloma z nich mogliśmy się zatrzymać? Spójrzmy na własne zachowania oczami innych. Spróbujmy na chwilę wcielić się w innego uczestnika ruchu. Jakbyśmy się czuli, gdyby np. nagle ktoś wyskoczył nam przed maskę? Sami w ten sposób poprawimy nasz styl jazdy. Dotyczy to oczywiście też rowerzystów i pieszych.

Andrzej Markowski (psycholog ruchu drogowego)

P.D. My już nad sobą pracujemy, a jak do zmiany niebezpiecznych zachowań przekonać innych? Niemal każdy z nas zna jakiegoś drogowego wariata…

A.M. Przede wszystkim, nigdy otwarcie nie krytykujmy, bo odniesiemy odwrotny od zamierzonego skutek. Wystarczy odwołać się do własnych emocji i otwarcie wskazać, że takie zachowanie zaburza nasz spokój, budzi lęk, strach czy obawy, np. „Boję się, gdy jeździsz tak szybko”.
W ten sposób pokazujemy, że nasze dobre samopoczucie zależy od zachowania drugiej osoby. Dla tej osoby ważne jest dowartościowanie, jakie z tego płynie – mogę coś dla kogoś zrobić, więc lepiej się czuję. Inny sposób to podziękowanie wprost takiej osobie na zakończenie podróży: „Dziękuję, że dowiozłeś mnie cało / bezpiecznie na miejsce”. Rośnie więc zadowolenie tej osoby i jej pewność siebie. Nie musi już dłużej potwierdzać swojego znaczenia i szaleć na drodze. Potwierdza je dzięki nam, gdy zdejmuje nogę z gazu. Jest duża szansa, że ta osoba następnym razem będzie zachowywała się inaczej.

Rozmawiał Piotr Durski

DajemyRadę.pl