menu
DajemyRadę.pl / Z DZIECKIEM NA NARTY – jak wybrać miejsce idealne?

Z DZIECKIEM NA NARTY – jak wybrać miejsce idealne?

Kochacie sporty zimowe i od lat jeździcie na narty lub deskę, ale w Waszym życiu pojawia się dziecko i przymusowy odpoczynek od białego szaleństwa. Dzieci jednak szybko rosną! Tylko że Wy nadal odpuszczacie narciarskie wyjazdy, bo przecież „jak to tak, na narty z dzieckiem”? A można i przynosi to masę radości. Tylko wybierzcie dobrze miejsce. Podpowiadamy, na co zwrócić uwagę.

Wybierając się rodzinnie na narty, bez babci czy opiekunki, poszukajcie miejsca, które sprawi, że każdy członek ekipy wyjazdowej będzie zadowolony. I rodzice, którzy będą mogli poszaleć na stoku, i dziecko, które będzie mogło zaznać typowo zimowych rozrywek. 

CZY DZIECKO BĘDZIE JEŹDZIĆ NA NARTACH?

Natalia Sitarska i Łukasz Smoliński
Natalia Sitarska i Łukasz Smoliński
podróżnicy, autorzy bloga Tasteaway.pl

Pierwsze i kluczowe pytanie, na które musimy sobie odpowiedzieć, planując wspólny wyjazd. Czy chcemy uczyć dziecko jeździć na nartach? Czy ono też tego chce? Jeśli chcemy je uczyć sami, jesteśmy samowystarczalni. Musimy jedynie pomyśleć o ośrodku, który zapewnia „ośle łączki” w sam raz dla początkujących.

Jeśli jednak chcemy wysłać malucha do szkółki narciarskiej, warto sprawdzić jeszcze przed zakupem wyjazdu, na jakich zasadach działa szkółka, od jakiego wieku można zapisać dziecko. Czy uczą tam polscy instruktorzy. Kilkulatek na pewno będzie się czuł pewniej, jeśli bez problemu będzie mógł porozumieć się z instruktorem. W wielu znanych ośrodkach narciarskich wyjazdy organizowane są przez polskie firmy (takie jak chociażby Zero Gravity czy Snow Show) i zwykle mają w swojej ofercie szkolenia narciarskie dla dorosłych i dla dzieci.

Warto się również zastanowić, co bardziej pasuje do naszego dziecka – indywidualny instruktor i skupienie tylko na treningu czy może zajęcia w grupie, które przeplatane są zabawą, zajęciami z animatorkami, rysowaniem? Pod tym względem wszystko zależy od dziecka i tego, co lubi.

Jeśli to nasz pierwszy wyjazd narciarski z maluchem, musimy brać pod uwagę to, że nie będzie chciał jeździć. Nawet, jeśli dziecko wcześniej deklarowało, że chce i prosiło nas o narty i kask. Nawet, jeśli rodzice bardzo chcą.  Może się okazać, że buty są za ciężkie, na nartach czuje się niepewnie i z karierą zimowego sportowca lepiej poczekać rok czy dwa lata. Taką ewentualność zawsze trzeba brać pod uwagę i w związku z tym rozważyć również scenariusz: co będzie robiło dziecko, jeśli na nartach nie będzie jeździć? 

  • /

  • /

  • /

  • /

  • /

BLISKOŚĆ WYCIĄGÓW

Często zdarza się, że baza noclegowa znajduje się w miasteczkach oddalonych nieco od stoku czy kluczowego w regionie ośrodka narciarskiego.  Ja miałam tak zawsze podczas wypadów do Austrii – mieszkaliśmy w urokliwym miasteczku, ale na narty jeździliśmy albo samochodem albo specjalnym autobusem. Codziennie rano pakowaliśmy sprzęt do samochodu lub co gorsza taszczyliśmy narty i buty na przystanek autobusowy. Potem, gdy już myślałam o pierwszym wyjeździe na narty z dzieckiem, byłam nieco przerażona!

Jeśli jeździmy na zmianę, musimy zabrać dziecko ze sobą na stok. I co dalej? Siedzimy pół dnia na stoku czy pół dnia w jadłodajni? A co jeśli pogoda będzie słaba, wiatr i śnieg? I co robić trzylatkiem przez kilka godzin w tłumie narciarzy?

By pozbyć się tych obaw i dylematów, najlepiej wybrać ośrodek narciarski z hotelem położonym na samym stoku. Wtedy nie tracimy czasu na dojazdy, nie męczymy dziecka „koczowaniem”, tylko możemy dostosować dzień do jego potrzeb – trochę pobawić się w pokoju, trochę na śniegu, przejechać się kolejką górską, ulepić bałwana, a potem wrócić na obiad do swojego apartamentu. Rozwiązanie idealne – cała rodzina szczęśliwa! 

POGODA

Wiadomo, że każdy narciarz szuka idealnych warunków – puszystego śniegu, świetnych stoków i słońca. Wtedy jeździ się najlepiej! Tylko nieliczni odczuwają przyjemność, walcząc z żywiołem, gdy sypie w oczy, widoczność jest bardzo słaba, a stok oblodzony. Jeśli jedziecie z dzieckiem i nie szukacie ekstremalnych warunków, lepiej szukać tych miejsc, gdzie szanse na dobrą pogodę są większe. Jeśli Szwajcaria to raczej w marcu niż w listopadzie. Jeśli chcemy słońca, to raczej Włochy niż Austria. 

Z dzieckiem pogoda jest zawsze na pierwszym miejscu. Przecież nikt nie chce wrócić z urlopu z zakatarzonym maluchem! 

 JEDZENIE 

Jak na każdym wyjeździe z dzieckiem, jedzenie jest kluczowe. Wybierając się na narty, warto poszukać apartamentu z kuchnią. Z jednej strony, to idealne rozwiązanie przy stacjonarnym wyjeździe z dzieckiem – nie musimy się zamartwiać, co i gdzie zje, bo zawsze możemy mu coś przyrządzić. Z drugiej strony, w niektórych narciarskich lokalizacjach, chociażby w Szwajcarii, własna kuchnia to również znaczne ograniczenie wydatków.

Jeśli planujemy żywić siebie i dziecko na stoku, zastanówmy się, co będzie najlepszym wyborem zarówno z uwagi na ceny, jak i kuchnię. My byliśmy zachwyceni jedzeniem w szwajcarskim Laax, ale za makaron i napój dla jednej osoby na stoku płaciliśmy 120-150 zł! O wiele taniej jest we Włoszech i kto nie kocha pizzy i makaronu?

MIEJSCE DO ZABAWY

Na każdym wyjeździe z dzieckiem – czy narciarskim czy jakimkolwiek innym, kluczowe jest to, by pamiętać również o potrzebach malucha i jego czasie na zabawę.  Warto wyposażyć się w ulubione zabawki, najlepiej tak, by nie zajęły całego samochodu. Wybierając miejsce wyjazdu, dobrze też rozeznać się w okolicy i zorientować, czy na stoku są organizowane jakieś aktywności dla maluchów, które nie jeżdżą jeszcze na nartach. Czasem jest to niania prowadząca zajęcia, czasem zabawy na śniegu, czasem sportowe zawody. Możliwości jest wiele, warto jednak ich wcześniej poszukać.

UBEZPIECZENIE

Niezależnie czy z dzieckiem czy bez, przed wyjazdem na narty, warto zawsze pamiętać o ubezpieczeniu. Nawet, jeśli jeździmy bardzo ostrożnie, nigdy nie wiadomo, na kogo trafimy na stoku. Albo na kogo trafi nasze dziecko. Ubezpieczenie, jak przy każdej podróży, daje spokój ducha i większe poczucie bezpieczeństwa.

DajemyRadę.pl